Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
33 posty 3180 komentarzy

Oświat

Oświat - Rozum drogowskazem Praca chlebem Prawda orężem

Biznes po polsku, biznes po amerykańsku.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Na czym polega różnica? Który jest lepszy, łatwiejszy do wdrożenia, dający większe dochody?

 Miałem biznes w Polsce trzydzieści może czterdzieści lat, bo choć już nie w zakładzie, to w domu coś tam dalej robię. No i miałem biznes w USA tak około ośmiu lat.

Mam zatem nieco wiadomości z branży i spoza branżą.
U nas funkcjonowało powiedzenie – Mówiły jaskółki, że niedobre są spółki.
W Ameryce krążył kawał.
Gdy zeszło się dwóch Niemców, budowali fabrykę.
Gdy zeszło się dwóch żydów, zakładali bank.
Dwóch Włochów otwierało restaurację lub pizerię.
Dwóch Koreańczyków otwierało sklep warzywniczy.
Tylko z Polakami było coś nie tak. Jak się zeszło dwóch Polaków to budowali kościół.
Miałem okazję poznać Bohdana Porębę,
Bogdan Poręba, jak zapewne większość wie, był znanym i szanowanym reżyserem.
Po transformacji, jak nadmienił któregoś razu, jako reżyser był bezrobotny ileś tam lat. Chciał kręcić filmy, ale nowi zarządcy PRL–u bis tego mu odmawiali, zlikwidowali mu studio, nie dali funduszy, a bez funduszy wiadomo filmu się nie nakręci, bo to są spore wydatki.
U USA dwa razy w tygodniu wieczorami chodziłem do high school przy Wilburn Cross w New Haven. Do tej samej klasy chodzili emigranci z niemal całego świata, azjaci, Włosi Meksykanie, Portorykance i wielu innych.
Któregoś dnia nauczyciel zwracając się do mnie powiedział, że Polska była pod rosyjskim zaborem sto dwadzieścia lat i zapytał jakim językiem Polacy rozmawiali?
Odpowiedziałem, że po polsku, ale w miastach także po rosyjsku.
–A w szkołach? –Zapytał
– Uczono po rosyjsku.
Na przerwie podszedł do mnie Włoch z Neapolu, z wyglądu typowy mafiozo, ale sam się przedstawiał jako szewc i restaurants i zapytał czy ja umiem mówić po rosyjsku.
–Da, ja gawarit pa ruskie– odparłem.
Zapytał, co ja powiedziałem?
Aj seż, aj spiking rosia– odparłem.
No i w taki sposób zostałem ruskim gangsterem.
W centrum New Hawen był teatr Schillera ( podobno w Polsce przed wojną też był teatr tego faceta) przy tym teatrze jakimś cudem podwórkowe chłopaki skrzyknęli się w gang (grupę) filmowo producencką i jedną starą kamerą kręcili sobie film.
Wiecie jak to w Polsce pisywali w gazetach, że film taki to a taki w Hollywood z budżetem 150 milionów dolarów.
Jeden z tych amatorów filmowców chwalił się, że jest kuzynem Woody Allena, też był taki niepozorny i też mocno nieprzystojny, inny że znał Paul Newmana. A wszyscy oni groszem nie śmierdzieli i musieli składać się na picę by posmakować jej kawałek.
Ale film kręcili z budżetem zero dolarowym.
Ja miałem od czasu do czasu wskakiwać na plan przed kamerę i krzyczeć
–Ja tiebia ubiju.
A później by przyszły ewentualny widz zrozumiał, powtarzać sekwencję w języku angielskim – I'll kill you.
Po kilku dniach wyrzucono mnie i już nie byłem w grupie filmowców i producentów, wyrzucili, gdyż nie chciałem wciągać poprzez szklaną rurkę do nosem jakieś białe proszki imitujące drug.
Czemu o tym wspominał.
Bo w USA jak mają duża kasę to robią drogą produkcję filmową i sprzedają na cały świat z ogromnym zyskiem. Jak kasy nie mają tak jak ci opisani wyżej, to też starają się robić na miarę własnych sił i talentów.
W Polsce na przykładzie pana Poręby można wnioskować, że jak minister kultury nie da miliona to filmu się nie zrobi.
U mnie funkcjonuje takie podejście jak u tamtych chłopaków z New Hawen. Najpierw trzeba zrobić towar czy produkt własnym sumptem, a dopiero później sprzedać i zarobić.
Tak powinien wyglądać polski biznes także filmowy. Zgrywa się grupa ludzi, reżyser, scenarzysta, kamerzysta, aktorzy, robią film i sprzedają i mają kasę do podziału.
Proste jak drut. Wystarczy paru odważnych i do dzieła.
 
W tamtych latach, na Manhattanie w branży jubilerskiej pracowało 33 tysiące osób, a przy samej produkcji biżuterii aż 11 tyś.
Jeden robił modele pierścionka. Można było taki model dobrze dopracowany kupić za 400 dolarów. Ktoś taki model kupowali, robił  ając odpowiednią prasę z płytami grzewczymi kauczukowo silikonowe formy. Ktoś inny te formy kupował i wypełniał woskiem bądź specjalnym rodzaje plastku. Inny drobny biznesmen, kupował woski (modele woskowe) i robił odlew metodą na wosk tracony. Ktoś inny kupował odlewy ( złote srebrne czy nawet platynowe) osadzał w nich kamienie szlachetne, poddawał końcowej obróbce (polerowanie) i wystawiał do sprzedaży hurtowej. Końcowy produkt kupowali oczywiście jubilerzy.
W taki, w zasadzie prosty i nie skomplikowany sposób 33 tyś. ludzi na Manhattanie miało pracę i zarobki.
Czy w Polsce taka metoda pracy w grupie branżowej jest możliwa?
Nie wiem jak obecnie, ale poprzednio niczego takiego nie było.
 
W PRL złotnik nie mógł kupić złota, bo to było karane, nie mógł z niego zrobić pierścionka, nie mógł go sprzedać. Mógł robić jedynie usługi.
Czasy się zmieniły. Teraz może kupować, robić i sprzedawać. Ale musi wykupić licencję jedną na handel złotem i dugą na obrót kamieniami szlachetnymi.
25 lat temu koszt obu licencji był na poziomie dwu miesięcznych zarobków.
W USA żadnych licencji kupować nie trzeba.
 
Co mogę jeszcze dodać.
Potrafię zrobić model. Dowolny. Z modelu robi się formę, formę kolejno należy wypełnić dowolnym materiałem, np. woskiem by później metodą na wosk tracony odlać figurkę, lub relief z brązu, mosiądzu, stopu magnezowo aluminiowego, lub z twardych polimerów skład których mogą wejść jako wypełniacze korund, żużle pomiedziowe, kwarc, soda, kruszony marmur, bazalt i inne.
Ja mogę robić modele, ktoś inny formy, ktoś jeszcze inny odlewy, kolejny chętny do biznesu może się zając hurtowym czy detalicznym ich rozprowadzaniem po Polsce i po cały świecie, bo teraz internet daje taką możliwość.
Coś tak w systemie jaki funkcjonował i funkcjonuje nadal na Manhattanie. Praca zespołowa podzielona na kawałki. Trzeba się znać na tym, trzeba się tego nauczyć, ale jak ja mogłem, to każdy inny też może.
 
 
 
 
Czy są chętni?
Albo skrzyknąć się i zacząć robić filmy. Kamera jako jedyny wydatek, reszta zero kosztów, a zarobki jeśli zrobi się dobry film, spore.
Ale czy Polak potrafi, sam z siebie, bez nadzoru, bez bata i marchewki? 

KOMENTARZE

  • Czyja wina
    "Ale czy Polak potrafi, sam z siebie, bez nadzoru, bez bata i marchewki?"

    Nie może. Ale potrafi oskarżyć o to Żydów, albo Ruskich, albo Szwabów.
  • A o co chodziło z tym "Rozporządzeniem wykonawczym 6102 " ?
    Pytam bo jako człowiek prosty,całkowicie wychowany w PRL,o biznesach a już zwłaszcza amerykańskich,nie mający najmniejszego pojęcia,nie rozumiem jakiemu celowi miało służyć to stanowcze zarządzenie.

    Proamerykańska propaganda która towarzyszy mi od powicia do dnia dzisiejszego, wpoiła mi niepodważalny dogmat o tamtejszych wolnościach a tu masz ! Prawo godne stalinowskiego reżimu ale nie "miasta na wzgórzu".
    Przynajmniej tak by się wydawało.
  • @ikulalibal 13:43:38
    " jako człowiek prosty,całkowicie wychowany w PRL,o biznesach a już zwłaszcza amerykańskich,nie mający najmniejszego pojęcia"

    Ameryka jest jednym wielkim przedsięwzięciem biznesowym bo z tego wyrosła i tym żyje.

    W Polsce przedsiębiorca jest traktowany z nieufnością jako wrogi i nieuczciwy element. Niestety często jest prawdą. Też wynika to z historii, bo Polska to była szlachta pasożytująca na chłopach - szlachta nie brudziła sobie rąk pracą zaś chłopi się od niej wymigiwać. Kupcy i producenci to byli najczęściej Niemcy i Żydzi.

    Dzisiaj częstym typem jest tak zwany janusz biznesu, ktoś kto chce jak najszybciej się nachapać kosztem pracowników, partnerów i klientów. Musi dorosnąć całe pokolenie, które zna zagranicę zanim to się ułoży.
  • @ikulalibal 13:43:38
    ,,Pytam bo jako człowiek prosty,całkowicie wychowany w PRL,o biznesach a już zwłaszcza amerykańskich,nie mający najmniejszego pojęcia..."

    Amerykanin tłumaczył mojej żonie, jak się zarabia dolary.
    Na to moja żona oburzona.
    – Ależ to jest złodziejstwo!
    – Złodziejstwo?
    – My to nazywamy biznes.
  • @Pedant 14:20:00
    Tak do handlu, jak i do biznesu trzeba się urodzić.
    Trzeba mieć pewne wrodzone cechy, umieć dostrzegać możliwość zarobienia pieniędzy tam gdzie zwykły człowiek tego nie dostrzega.
    Trzeba też się nie lenić, nie usprawiedliwiać swojej niechęci do działania, do pracy.
    No i poza tym dobrze jest, jak się jest przymuszony okolicznościami. Sytemu człowiekowi zazwyczaj nie chce się podnieść tyłka.
    Głodny szuka pożywienia, z tym, że o Polaku też się mówi, że głodny to zły, syty to leniwy.
  • @Pedant 13:06:21
    To, że pan nie potrafi, to nie znaczy, że Polak nie Potrafi. Z pana wychodzi buc coraz pośledniejszego sortu.
  • @Oświat 14:55:52
    Rozumiem.
    Ale to nie jest odpowiedź na moje pytanie o co chodziło z tym "Rozporządzeniem wykonawczym 6102 " .Które zostało zadane tylko dlatego że ujawnił pan swoją wiedzę na temat co gdzie było lub nie było,wolno, robić w związku ze złotem.
  • @Pedant 14:20:00
    Wniosek z małego rozumku @Pedanta: w Polsce nie bylo nikogo kto nadawał się do pracy i kto był w stanie cokolwiek stworzyc. Dopiero pojawienie się Niemca a szczególnie Żyda " ucywilizowało i zdynamizowało Polskę".
    Tych żydowskich dyrdymałòw niejakiego @Pedanta i spółki z ograniczoną odpowiedzialnością za rozum, nie da się czytać i w zasadzie należałoby jego i spółkę wysłać do reedukacyjnego obozu pracy ! :))))
  • zegarki, samochody
    Czy wiecie jak powstają zegarki w Hong Kongu?
    Jeden chińczyk ma praskę i wycina wskazówki, drugi wytłacza w cienkiej pleksi szkiełka, trzeci ma tokarkę z podziałką, więc wytacza trybiki, czwarty ma tokarkę ale bez podziałki, więc wytacza ośki, piąty wycina, kotwice, szósty wycina i maluje cyferblat, siódmy bierze to wszystko do kupy i montuje w całość.
    Ktoś inny wytłacza koperty, kupuje paski do zegarków i zegarek gotowy.
    To samo robi firma Seiko, Pulsar i wiele innych.

    Dość podobnie dzieje się z samochodami.
    Opony robi Michelin dawniej OZOS w Olsztynie.
    Tylko opony i nic więcej.
    Szyby do samochodów jakaś ina fabryka, skrzynie biegów, gaźniki, fotele, elektronikę, blachy, klocki hamulcowe, setki innych drobnych i dużych części inne fabryki.
    Dopiero całość montują pod jednym dachem.
    W Polsce wystarczyłoby zebrać setkę osób ze średnią kasą, by wybudować hale montażowe i zacząć montaż samochodu osobowego. Części samochodowe do montażu dostaje się z opóźnioną płatności do sześciu miesięcy,
    Jakby na hale zabrakło własnej gotówki to do banku.
    Banki oferują kredyt.
    Mielibyśmy własne auta i własną produkcję
    Po wojnie władze komunistyczne umiały budować fabryki samochodów, stocznie, kopalne, czy dziś tego Polacy nie potrafią?
    Myślę, że potrafią.

    Ja do miasta jeżdżę jako emeryt za darmo, pięknym, nowym autobusem elektrycznym Solaris, polskiej produkcji.
    AS osobówki?

    https://www.youtube.com/watch?v=JTQgLcadnos
  • coś niedobrego dzieje się z panem @stanislav
    Od blogera komentującego wydarzenia i fakty spadł pan do rangi
    prostego trolla.Żeby jeszcze wyrafinowanego ! ale nie,zwyczajnego prostaka aroganta.
    Od kilku dni nie "popełnił" pan żadnego komentarza zasługującego na miano "komentarz".To przykre ale też bardzo widoczne.
    https://wps.neon24.pl/comments/
  • polskie montownie
    Zdarzało mi się czytać, że Polska to montownia zachodnich pół prefabrykatów.
    I wiecie, cieszy mnie to, że montownie są u nas a nie w Niemczech czy we Francji z wielu powodów.
    Szwaby i france stracili robotę, my ja dostaliśmy.
    Zarobki w tych montowniach są niezłe.
    Mniejsze niż w Niemczech?
    Nie szkodzi.
    Tu mamy inne relacji cen i ogólnych kosztów utrzymania.
    Po drugie. Polski robotnik nauczy się solidnej prącym, dyscypliny, wydajności.
    Po trzecie. Montaż to w zasadzie najczęściej czysta robota, także dla środowiska.
    Wiem co mówię.
    Pracowałem w kilku amerykańskich fabrykach, gdzie lano bezpośrednio do gleby najróżnorodniejsze trucizny kwasy siarkowe, azotowe, cianki potasu. Gdzie opary spalanej kalafonii szły bezpośrednio na hale produkcyjne w płuca zatrudnionych tam pracowników.
    Tam chłop zatrudniony w takich fabrykach średnio dożywa 50 lat.
    Stąd mnóstwo wdówek w środowisku poloni, jakby kogo to interesowało
  • @Oświat 15:38:14
    // opary spalanej kalafonii szły bezpośrednio na hale produkcyjne w płuca zatrudnionych tam pracowników.
    Tam chłop zatrudniony w takich fabrykach średnio dożywa 50 lat. //

    Nie może być!!!
    A co na to związki zawodowe? Tylko niech pan mi nie pisze że tamtejsze związki zawodowe nie dość że nie mają większego znaczenia to jeszcze podporządkowane są mafii.Nigdy w to nie uwierzę zwłaszcza po tym jakiego poparcia udzielało amerykańskie państwo (o tamtejszej polonii nie wspominając) naszej "Solidarności".
  • Rozporządzeniem wykonawczym 6102
    Gdy ja byłem w USA już nie obowiązywało.
    Czemu wprowadzono?
    Ludzie na całym świecie mają tendencję chomikowania.
    Ci bogatsi lubią gromadzić złoto, a rządzący doskonale wiedzą jak ich rządy potrafią niszczyć banknot papierowy i nie podoba im się, że to co ma wartość, trzymają ludziki w prywatnych skarbonkach.
    Papierowe dwadzieścia dolarów miało pierwotnie pokrycie w jednej uncji czystego złota.
    Można sprawdzić w Internecie jaka jest cena dziś jednej uncji, jak bardzo zeszmacił się dolar od momentu jego pierwotnego druku.
    W okresie późnego PRL nierzadko zdarzało się, że do złotnika w Polsce przychodził klient i przynosił pięcio czy dziesięcio rublówkę z podobizną cara by ją przerobić na ślubne obrączki czy na pierścionek. Zdarzały się też złote monety z podobizną Franciszka Jozefa cesarza Austo –Węgier

    https://idfmetale.pl/environment/cache/images/500_500_productGfx_3405/dukat-austriacki-zlota-moneta.jpg

    Najdłużej w USA utrzymywał się zakaz sprzedaży platyny i wyrobów platynowych zarezerwowany wyłącznie na cele militarne. Ale i ten zakaz w latach osiemdziesiątych został zniesiony. Platyna jednak nie uzyskała u jubilerów takiego uznania jakim cieszyła się przed IIWŚ.
    Głównie chyba z tego powodu, że praca z platyną to wyższa szkoła jazdy.
    Inne pilniki, inne palniki bo już sam gaz nie wystarczy, musi być także butla z tlenem a jeszcze lepiej jak nie gaz a acetylen i tlen, więc i konieczność używania okularów ochronnych przy topieniu czy spawaniu.
    Ale nie ma piękniejszej oprawy diamentów jak w platynie.
  • @ikulalibal 15:53:45
    związki zawodowe?

    W fabrykach które zatrudniają 20 czy 30 osób?
    Nie słyszałem o związkach zawodowych.
    W większych zakładach mówiło się –lepiej siedzieć cicho, bo właściciel przeniesie produkcję do Argentyny, Meksyku czy Chin.
  • strajk
    Mówił mi pewien robotnik, że u nich strajki bywały wówczas, jak się właściciel dogadał ze związkami, bo była nadprodukcja, towar zalegał w magazynach i albo trzeba było ogłosić strajk, by robotnicy dostawali zasiłek ze składek związkowych, albo zatrzymać na jakiś czas produkcję i ludzi wysłać na darmowy urlop.
    Jak prośba właściciela fabryki była uwzględniana, to ogłaszano strajk.
  • @Oświat 15:01:45
    bzzznes to złodziejstwo,

    pozostańmy przy przedsiębiorczości,

    otóż wielu ma pomysły na produkty/ ulepszenie produktów, tylko brak im przedsiębiorczości.

    Pożądanym przedsięwzięciem byłoby usunięcie tej trudności.

    W TV był jakiś program o zdobywaniu funduszy na pomysły od bzzzzmenów, ale nie był to model współdziałania, jaki bym pochwalał.
  • @ikulalibal 15:31:18
    Ze mą wsjo w pariadkie, komisarz @ikulalibal cały czas jedynie trolluje i wikipediuje, a zaczyna doszukiwać się w mojej coraz rzadszej obecności w nic nie znaczących pogaduchach na temat "Rosji i świata" czegoś niepokojącego?!

    Po prostu szkoda czasu, który poświęcam na pożyteczniejsze rzeczy.

    Odnośnie Rosji sprawy wyjaśniają się same, a "dobry car" jest coraz bardziej nagi i żałosny.
  • @Oświat 15:23:32
    //jeżdżę jako emeryt za darmo, pięknym, nowym autobusem elektrycznym Solaris, polskiej produkcji//
    No, nie bardzo:
    "Jedynym właścicielem Solarisa jest CAF, dysponujący 100 proc. akcji. PFR rzeczywiście nie objął mniejszościowego pakietu i nie jest akcjonariuszem spółki – powiedział gazecie Mateusz Figaszewski, odpowiedzialny w Solarisie za elektromobilność i za kontakty z mediami."
    Chyba, że chodzi Panu o produkcję w Polsce - to pełna zgoda.
  • Głup nie wytrzymuje nerwowo i szaleje...
    Głup nie wytrzymuje nerwowo szaleje...
    https://repsol.neon24.pl/post/162771,oficerowi-sbu
    Wziął i bezczelnie przekleił artykuł ze strony Ambasady Rosyjskiej jako własny.

    https://poland.mid.ru/image/layout_set_logo?img_id=4623679&t=1626640411235

    https://poland.mid.ru/web/polska_pl/glowna/-/asset_publisher/qi8drtMKe9IB/content/artykul-prezydenta-rosji-wladimira-putina-opublikowany-22-czerwca-2021-roku-w-niemieckim-tygodniku-die-zeit-z-okazji-80-rocznicy-rozpoczecia-wielkiej-?inheritRedirect=false&redirect=https%3A%2F%2Fpoland.mid.ru%3A443%2Fweb%2Fpolska_pl%2Fglowna%3Fp_p_id%3D101_INSTANCE_qi8drtMKe9IB%26p_p_lifecycle%3D0%26p_p_state%3Dnormal%26p_p_mode%3Dview%26p_p_col_id%3Dcolumn-2%26p_p_col_count%3D3


    Wreszcie pokazał, skąd mu nogi i rogi wyrastają...
  • @SZS 23:42:51
    Solaris kiedyś był polski, ale już nie jest.
  • @stanislav 01:25:45
    Gdyż ,, kapitał nie ma narodowości" no chyba że pochodzi np z Chin.
  • Potrafi.
    I nie w tym problem, jeno w tym, że drugi Polak woli u Niemca (czyt.w markecie) kupić chińskie, a nie na ryneczku polskie.
    A jak już mowa o rynku. U nas ryneczek na wspomniane wyroby jubilerskie jest tak płytki, że model manhatański ma się do niego jak Zachem Bydgoszcz do alchemika w jego pracowni. Po prostu na wspomniane pierścionki zapotrzebowanie jest pewnie tak ze 4 -5 rzędów mniejsze. Skutkiem czego u nas ma sens wytwórczość rzemieślnicza, a nie metodą opisaną przez Ciebie.
  • @bez kropki 08:28:10
    Potwierdzam. Jakieś tam pieniądze na złocie to się robiło za PRL.
    Dziś można dobrze żyć na rynku rolnym, warzywka, nowalijki, sadzonki, grzybki, jagody, soczki, a jak się ma trochę ziemi, no to z głodu się nie umrze.
    No a jeszcze jak pod Warszawą, jak kolega Wojtas, to nawet na cytrynówkę można sobie pozwolić.
    W biznesie po prostu trzeba się przestawiać.
  • Solaris
    Zaczęło się w Polsce. Mniejsza o to jak. A gdy już rynek polski na Solaris się zapchał, to byc może były dwa rozwiązania.
    Zamknąć fabrykę, lub zmienić jej własciciela tak by ,,ciałem" została w Polsce, a produkt szedł na swiat.
    Ludzie mają robotę na miejscu bez emigrowania za robotą i chlebem.
    To dość ważny czynnik.
  • @interesariusz z PL 19:19:48
    Samo pokazanie się z pomysłem w TVP było sensowne. Pomysł mógł być kupiony nie koniecznie przez tych co byli w studio telewizyjnym. Mógł być kupiony przez kogoś kto ten cykl programów oglądał na swoim odbiorniku TV
  • @bez kropki 08:28:10
    ,,...model manhatański ma się do niego..."

    Ten model nie jest zły. Za PRL były spółdzielnie rzemieślnicze, które go stosowały.
    Przykład.
    Znajomy rzemiocha robił wyłącznie pułki do regałów z płyty laminowanej. Regały metalowe, malowane farmą młotkową na gorąco, robił inny rzemieślnik.
    Ja teraz potrzebuję duże ramy do obrazów z szerokiej płaskiej listwy. Właśnie z szerokiej płaskiej listwy na której mógłbym naklejać reliefy.
    Mam z tym problem.
    Muszę sam je robić, a wolałbym by ktoś to robił.
    to samo z płytą imitującą płyty kamienne pod większe płaskorzeźby.

    https://galeria24net.files.wordpress.com/2020/04/dsc03703.jpg

    https://galeria24net.files.wordpress.com/2020/04/dsc03706.jpg
  • @Oświat 10:35:02
    //Ludzie mają robotę na miejscu bez emigrowania za robotą i chlebem.
    To dość ważny czynnik.//
    Jak najbardziej. Szkoda tylko, że zyski emigrują...
  • @Oświat 10:54:42
    To nie są tak specjalistyczne prace, ani (chyba?) nie ma tak dużego zapotrzebowania, żeby mieli to robić inni. Tj. nie ma potrzeby kupować tego z zewnątrz, można przecież kogoś do tej konkretnej pracy zatrudnić u siebie. Z rzemieślnikami za PRL-u było co innego i o inne sprawy tam chodziło.
    Nie rozumiem skąd problem obecnie, bo przecież to tylko kwestia zamówienia konkretnej rzeczy (jeśli nie zrobimy sobie tego sami, albo nie postawimy se od tego człowieka we własnym warsztacie), ale nie muszę rozumieć. Teraz chciałam o czym innym. Piszesz otóż o listwach. Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, ale wg mnie takie jak widzę na zdjęciach, nazwijmy je płaskorzeźby, można naklejać na płytę pilśniową. I dopiero płytę oprawiać. Tj. nie odlewy naklejasz na listwę, tylko odlewy na podkład (np. płytę) i dopiero płytę oprawiasz. Chyba, że jakiś odlew jest formowany w ten sposób, że ma własną podstawę/tło, z której wystaje widoczna na zdjęciu płaskorzeźba. Wtedy nie ma w/w płyty pilśniowej. Każdy ramiarz powinien to ogarnąć. Tam, gdzie jesteś nie ma stolarzy?

    A co do planów budowy polskiego samochodu, to nie tak łatwo. Słowo-klucz: homologacja. Czyt. koszt uzyskania homologacji. I sens ekonomiczny polskiego samochodu, zresztą czegokolwiek, w sytuacji, gdy naród w swej masie życzy sobie kupować chińskie...
  • @Oświat 10:35:02
    Złe myślenie panie @Oświat, rzecz nie jedynie w tym, że "jest robota", ale głównie w tym, kto tą robotą zarządza i gdzie wędrują zyski. Zatrzymanie się na etapie: " dobrze że jest robota", to mentalność niewolnicza.
  • @stanislav 15:27:43
    To prawda. Ale co na dzien dzisiejszy można zrobić z tym rządem i z zależnościami jakie panują na swiecie pod dominacją USA?

    Nie zrobimy ani powstania styczniowego, ani październikowego, ani powstania warszawskiego.
    Poczekajmy, aż nadarzy się okazja do powstania wielkopolskiego, aż Rosja i Chiny wypchną Amerykę za ocean. Bo to nastąpi.
    Teraz korzystajmy z tego co mamy, a mamy znacznie lepiej, jak ci bezdomni i bezrobotni w gettach Dietroi czy na ulicach Los Angeles
  • @bez kropki 12:29:08
    Naród sobie życzy chińskie, bo tanie, ale chińskie będzie drożało i już drożeje.
    Przyjdzie czas, że będzie się opłacało i produkować i kupować polskie.
  • @Oświat 17:21:00
    Naród sobie życzy chińskie, bo głupi. A nie wiem czy zmądrzeje. Ale to już inny temat.
  • @Oświat 17:21:00
    Z tymi zyskami wyprowadzanymi przez zachodnie korporacje z Polski to też byłbym nie do końca zgodny z ogólnie panującymi opiniami.

    Był czas, że sam inwestowałem, a to w budowę budynku warsztatowego, a to w narzędzia i maszyny. To pochłaniało mnóstwo kasy.
    To nie jest takie hop hop.
    Wspomniany wcześniej znajomy stolarz. Pobudował duży warsztat stolarski, piętrowy.
    Pod koniec swej działalności gdy rynek się załamał. Musiał go sprzedać.

    Pracowałem przez półtora roku w jednej z lepiej ustawionych firm w USA z mojej branży. Gdy w 2005 r. sprawdziłem w Internecie co się z nią dzieje, okazało się, że została wystawiona do sprzedaży za 5 mln dolarów i nie było na nią chętnych. Też mieli duży budynek.

    W Olsztynie fabrykę mebli kupili Niemcy.
    Dziś tej fabryki już nie ma.
    Nie wytrzymała konkurencji z małymi olsztyńskimi stolarniami, którzy szybko zawalili rynek polski, niemiecki i opanowali cały Kaliningrad.
    A polski rząd rypie i 23% VAT i ściąga spory podatek od nieruchomości przemysłowych, do tego wysokie składki na ZUS

    A ile trzeba władować kasy w budowę i wyposażenie fabryki samochodów? Dwa miliardy?
    Ile czasu trzeba by się te pieniądze inwestorowi zwróciło przy tej konkurenci jaka istnieje i przy tym nasyceniu rynku samochodami?
  • @Oświat 17:38:58
    O zagraniczne inwestycje bije się wiele krajów od Rosji i Chin począwszy, a na krajach ameryki łacińskiej a nawet Wietnamie nie kończąc.
    Tak więc nie narzekajmy i nie wybrzydzajmy.
  • @Oświat 10:38:44
    Owszem, ale wymagania dla kandydatów były bzzznesowe, tj. prosili jedynie o pieniądze, wszystko inne mieli gotowe, jak mówię o czymś szerszym, o pomysłach na produkty bez wiedzy, jak ich produkcję zorganizować.
  • @interesariusz z PL 18:13:45
    //...o pomysłach na produkty bez wiedzy, jak ich produkcję zorganizować...//

    Na produkty bez wiedzy. Chyba nie ma takiej możliwości, ani takich produktów. Na tym co się chce robić, trzeba się znać, albo zacząć się uczyć, co wymaga czasu i metody prób i bledów.
    Wiesz, znam pewnego sołtysa. Wychodzi do lasu i w sezonie zbiera prawdziwki. Zarabia na tym dziennie do 400 zł , w sezonie.
    Za 10 kg prawdziwka w roku ubiegłym dostawał 400 zł
    Ale facet znał las i miał swoje miejsca. Zna też grzyby.
    Inna osoba obsadziła lawendą 0.25 ha pola. To też kasa i nie wymaga ani dobrej gleby ani szczególnej pielęgnacji.
    Cztery lata temu pewien facet kupił ode mnie drewnianą rybę za 55 zł.
    Zaproponował bym odwiedził jego sklep na Starym Mieście z różnymi drobnymi wyrobami z drewna. Można by było robić dla niego cos tam z drewna, ale to mała kasa
    Jakiś czas po tym, moja żona zorganizowała obiad w restauracji dla synów, synowych rodzin swoich braci. I wypatrzyła w tej restauracji moją rybę i wykrzyknęła, że to jest ryba jej męża. Na to właściciela restauracji.
    –Proszę panią, ja za tą rybę zapłaciłam duże pieniądze.
    Kapujesz w czym rzecz. Wystrój restauracji jest najczęściej ubogi. A kasę właściciele, do póki nie było pandemi, mieli sporo. Wkrótce znowu zaczną zarabiać.
    A co można produkować?
    Niby wszystko, wystarczy kupić drukarkę 3D
    Tylko, że rynek jest zawalony i problem ze zbytem.
    Już łatwiej kupić maliny, zrobić sok i na rynek. Na tym też są pieniądze. To samo z ogórkami czy z kiszoną kapustą

    Zobacz co facet robi
    https://www.youtube.com/watch?v=iAzLqJeUm3k
    W Rosji obecnie jest mnóstwo miliarderów. Mają nowe duże domy, potrzebują je urządzić i mają na to duże pieniądze.
    Być może za jakiś czas będę potrzebował kogoś kto mógłby się zając sprzedażą tego co robię.
    Trzeba umieć wyszukiwać kontakt do tych ludzi, innymi słowy ich adresy e–mail i wysyłać oferty. Dobrze byłoby znać język rosyjski by z takimi osobami pogadać.
    To tyle jak na razie.
  • @Oświat 19:21:58
    Tyle tylko, że Rosjanie mają swoich rzemieślników i SWOJE ulubione wzornictwo.
  • @bez kropki 21:50:36
    a ja mam na imię Wania Iwan Iwanowicz
  • @bez kropki 21:50:36
    https://allegro.pl/oferta/lampa-goralska-abazur-120-styl-zakopianski-10484277390?reco_id=e8df1cca-e8e6-11eb-97e1-b026283baa00&sid=041047f9c36843e364ecb91b45c568a2755aa386fe7e14ee7421a14291fbf951


    https://www.google.com/search?q=g%C3%B3ralskie+wyroby+z+drewna&sxsrf=ALeKk01soAhDBu7aTCoxDR34z9FcV_BBsg:1626736392974&tbm=isch&source=iu&ictx=1&fir=BtlJ4SBsBB9qSM%252ChXi4TmmFNDlhiM%252C_&vet=1&usg=AI4_-kTOS-JVm8WdU5juMMhCtkdSZgc4BQ&sa=X&sqi=2&ved=2ahUKEwjzmeKmofDxAhXIl4sKHYUxCPQQ9QF6BAgVEAE#imgrc=BtlJ4SBsBB9qSM


    https://www.google.com/search?sxsrf=ALeKk03U0Z2xPQ9A-hvugSc7vZatbexaiw:1626736572714&source=univ&tbm=isch&q=kurpiowskie+wyroby+z+drewna&sa=X&ved=2ahUKEwjLm7z8ofDxAhXisosKHSFlA4oQjJkEegQICRAC&biw=1366&bih=600


    https://www.google.com/search?sxsrf=ALeKk00iMJ1k6spmGx6AqE8CeV0LSkDzNQ:1626736646482&source=univ&tbm=isch&q=%C5%82owickie+wyroby+regionalne&sa=X&ved=2ahUKEwiZ69KfovDxAhUJ_yoKHStZDGIQjJkEegQIJhAC&biw=1366&bih=600
  • @stanislav 01:26:16
    Ten stół drewniany z żywicą za 7300 zł

    https://allegro.pl/oferta/stol-drewno-lite-zywica-epoksydowa-epoksydowa-9566795322?utm_feed=aa34192d-eee2-4419-9a9a-de66b9dfae24&utm_source=google&utm_medium=cpc&utm_campaign=_DIO_pla_dom_meble&ev_adgr=Meble&gclid=EAIaIQobChMIr8rVl4Xx8QIVzAUGAB2JIA14EAkYBCABEgLe-PD_BwE

    to ja mogłbym zrobić w tej cenie z wycięciem w drewnie np. rydwanu egipskiego coś w takim stylu jak niżej:

    https://galeria24net.files.wordpress.com/2019/09/dsc03311.jpg

    ale taki stół to cięzki mebel i te metalowe nogi nijak nie pasują do całości
  • @bez kropki 21:50:36
    Wiem że Rosjanie mają znakomitych rzemieślników, ale mnie w niczym to nie przeszkadza.
    W malowanych jajkach różnej wielkości są mistrzami, w jubilerstwie ledwie średni, w innych dziedzinach nie mam zbyt dużego rozeznania.
  • @Oświat 08:56:46
    Prawdę mówiąc niektórzy stolarze ze swoimi cenami to na głowę upadli. Byłem ostatnio w trzech takich stolarniach. Cenią sobie jakby żyli na księżycu.
    Tym czasem w Leroy Merlin trzy takie grube dechy można kupić po 48 zł, sztuka.
    Żywica polistyrenowa po 20 zł za kg w pojemnikach po 5 kg
  • Jak to wszystko się czyta, to aż płakac się chce, jak ci BIZNESMENI muszą się męczyć, by wyjść NA SWOJE
    No i wskutek ich CZCIGODNEJ PRACY wokół nas coraz mniej ZIELENI a coraz więcej BETONU, nawet w Parkach Miejskich jak ten w Zakopanem.

    A ja, w ramach "rewolucji studenckiej" na UC Berkeley w latach 1969-72 byłem świadkiem, jak studenci architektury, w ramach "czynu społecznego" w niedzielę rozwalali, prymitywnymi kilofami, zabetonowane podwórko ich Wydziału rzeczonego Uniwersytetu.

    I twierdzę, że tylko w "biznesach" tego typu jest jakaś przyszłość dla naszej Planety - w tym oczywiście i Polski.

    A Bohdan Poręba? Gdy został bezrobotnym filmowcem w III RP to, jak mi opowiadał w czasie wspólnego pobytu latem 2005 w Mińsku na V Zjeździe Słowiańskim, "załapał" się na robienie filmów właśnie na Białorusi, w której władzę przejął, znienawidzony przez Kolektywny Zachód, Łukaszenka.

    Podobnie było z Andrzejem Lepperem, gdy go wywalono "aferą gruntową" z wicepremierostwa u Kaczyńskiego to, zagrożony bankructwem w firmie rolniczej którą prowadził, zaczął robić, najzupełniej oficjalnie, biznesy handlowe z Białorusią - co się skończyło dla niego, niestety, stryczkiem ze sznurka do snopowiązarki, zawieszonym na worku bokserskim.

    A jeśli chodzi o te "święte biznesy" w moim przypadku, to mój bliski kolega alpinista, skądinąd warszawski milioner z trzema sklepami "nie ma dziura nie ma plama", czyli odzieżą hinduską w stolicy, to mi szczerze przyznał, że NAJLEPSZY BIZNES JAKI W ŻYCIU ZROBIŁEM to był mój powrót do PRL-u w Stanie Wojennym, kiedy nareszcie na ten powrót władze Jaruzelskiego mi zezwoliły.

    I oczywiście EWANGELIA BIZNESU jaką od czasów berkeleyskich głoszę sprowadza się do takiego obrazka:

    http://markglogg.eu/wp-content/uploads/2019/06/Unia-Nie-Rob%C3%B3w-2.png
  • @Berkeley72 11:25:07
    ,,Szczyra” prawda.
    Tylko ten, co pracą gardzi, to z reguły znajduje zajęcie ( a to też praca) grzebiąc po śmietnikach, bądź czekając na darmowe zupki.
    Bez pracy ludność musiała by wrócić na drzewa i żywić się wyłącznie bananami i żołędziami.
  • @Oświat 12:11:46 Jak to mozna dobrze zauważyć w Polsce, ci co W PRAKTYCE gardzą wykonywniem pracy, zajmują się zazwyczaj
    rytualnym kultywowaniem uwielbianych przez ludność obrzędów, do tej maszyno-podobnej PRACY zachęcających.

    vide papież Polak i jego encyklika "Laborem exercens" - o której mój szwajcarski znajomy się z IRONIĄ wyraził "czy Papież w życiu nigdy nie pracował?"

    A to fakt, że już starożytny filozof Celsus - czytając pisma ówczesnych Ojców Kościoła - zauważył, że to co inne zwierzęta mają bez większych z ich strony wysiłków (czyli pożywienie oraz zdolność przetrwania okresów, gdy tego pożywienia jest brak) to chrześcijanie sobie ubzdurali, że będą się całe życie tą przenudną pracą męczyć, aby to swoje życie zachować.

    A o wolności poruszeń to możemy sobie porozmawiać o "ptakach niebieskich" w rodzaju tych albatrosów - co jak sprawdzono obrączkując je - potrafią sobie w ciągu roku, dwóch oblecieć "dla zabawy" CAŁĄ PLANETĘ. Nic tylko tym, zazwyczaj pięknym "ptakom niebieskim" zazdrościć ich sposobu życia. I o taki tryb życia się starać - oczywiście trzymając się jak najdalej od Stanów Zjednoczonych AP.
  • @Berkeley72 13:26:32
    Oblatywać świat dookoła, to można było w młodych latach, dziś na starość, wielką przyjemność, relaks i uspokojenie, ma się, gdy się siądzie na ławeczce przed domem i popatrzy jak pracowite bąki, pszczółki i inne motylki oblatują kwitnące o tej porze krzaczki lawendy.
  • @Oświat 18:02:51 Też prawda, z wiekiem się pokornieje, ale niezupełnie. W ubiegły piatek, po kąpieli
    w "krakowskim morzu" czyli sztucznym jeziorze w Kryspinowie, wracałem przez Lasek Wolski do miasta. Zachwycony swą formą, zarówno pływacką jaki marszową, no i oczywiście wspaniałością tej pagórkowatej oazy zieleni pod Krakowem. Tak zachwycony tym dniem emeryta, dojechałem wyjątkowo szybko autobusem w mniej niż 2 godziny do Zakopanego.

    I dopiero kładąc się spać poczułem, że coś mnie swędzi na piersi pod pachą. Były to aż dwa malutkie, zaledwie milimetrowe KLESZCZE, dostrzegalne w lusterku. Jednego wydłubałem osobiście, z drugim sobie nie mogłem poradzić, szturchając go nawet igłą. Byłem z nim o północy, na pobliskim pogotowiu, pielęgniarka (wyraźnie niedowidząca) powiedziała mi że nic nie widzi - i dopiero w poniedziałek wyciągał jego resztki mój kuzyn pensetką.

    Wniosek? Nie masz róży bez kolców, a pensetkę, zwłaszcza w lecie, warto mieć w domu.
  • @Berkeley72 19:26:56
    Ukąszenie kleszcza i gdy się kleszcz wyrzyga, a to już jest poważna sprawa

    https://bi.im-g.pl/im/8e/f8/18/z26182798IER,Jak-wyglada-ugryzienie-kleszcza--Czesto-w-przypadk.jpg

    Z tym trzeba już do lekarza, nie do pielęgniarki.
    Rumień może mieć różne nasilenie barw i może się pojawiać w jednym lub w kilku miejscach, najczęściej w tych, w których przed laty doznało się urazu, uderzenia, siniaka.
    Pierwsze, jeśli się kleszcz wyrzygał, to w miejscu ukąszenia, po kilkunastu dniach w innym / innych miejscach ciała.
    Nie warto tego bagatelizować.
    Lekarz powinien przypisać odpowiedni antybiotyk.

    http://i.wpimg.pl/1920x0/portal-abczdrowie.wpcdn.pl/2018/06/07/kleszcz_6cb6.jpg
  • @Oświat 08:56:46
    Nie chodziło mi o to, że mają swoich rzemieślników, tylko, że mają swój ulubiony styl i obcego, by i najlepszej jakości, nie kupią, bo im się nie podoba. Idąc na tamten rynek lepiej szukać zleceń (na wyroby w ich guście), niż iść z gotowymi wyrobami.
    W innych dziedzinach, np. wystroju wnętrz też mają swoisty gust i rzeczy "obce" (by i z najlepszym smakiem wykonane), tam zastosowania nie znajdą. Najbogatsi mają wystroje: oficjalny (w biurze) - zamówiony u modnych wnętrzarzy (podobać im się nie musi, ma być "topowe"), w prywatnej części domów - styl specyficzny (eufemizm) ,w publicznej części domów - topowi wnętrzarze.
    Podsumowując: nie kupią nic, co nie będzie w ich stylu. Dopóki topowy wnętrzarz się nie skicha ze szczęścia na widok np. seledynowego marlina, to go nie kupią i szlus.
    A te aukcje z Allegro to nie wiem co mają mi mówić. Większość z tych rzeczy jest taka sobie, tj. u siebie bym nie powiesiła, bo ani to praktyczne, ani ładne. Rzecz gustu.
  • @bez kropki 11:54:46
    Ależ ja mam w swojej kolekcji także dla Rosjan w rosyjskim stylu
    Aleksander Newski

    https://galeria24net.files.wordpress.com/2020/04/mieszko-ii.jpg

    Dymitr Doński

    https://galeria24net.files.wordpress.com/2020/04/dsc03623.jpg

    Konik garbusek ( to z rosyjskiej bajki)

    https://galeria24net.files.wordpress.com/2020/04/dsc03708.jpg

    A dla tych najbogatszych rosyjskich oligarchów ich ziomka, skrzypka na dachu

    https://galeria24net.files.wordpress.com/2019/09/c5bbydek.jpg

    w razie potrzeby niedźwiedzia, syberyjskiego tygrysa, Wańkę wstańkę, trojkę, Katiuszę, i co ruska dusza zapragnie.
  • @Oświat 19:21:58
    cały czas to mówię, jedni nadają się do twórczości, inni do handlu.

    A jeśli chodzi o film, to dreszcz mnie przechodzi, jak widzę w jak niebezpieczny sposób facet tnie na pile tarczowej. Zajęcie dla linoskoczka.
  • @Oświat 09:13:02
    A pamiętasz, ile rzeczy kosztowały przez Leroyem, czy Castoramą?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930